Geoblog.pl    hannah    Podróże    Tajlandia, Kambodża, Wietnam 2007    Ale Sajgon!
Zwiń mapę
2007
19
gru

Ale Sajgon!

 
Wietnam
Wietnam, Ho Chi Minh City
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9245 km
 
Do Sajgonu doratliśmy autobusem z Phnom Penh. W trakcie jazdy pan opisywał trasę, aczkolwiek często trudno było złapać kiedy przechodzi z khmerskiego na angielski. Po drodze był lunch i przeprawa promowa przez Mekong, wyjątkowo brudny i mętny. Na granicy trzeba było wysiąść z autubusu i prześwietlić bagaże, wietnamski celnik zebrał paszporty, a potem usiłował wymówić nazwiska, a pasażerowie zrozumieć czy to o nich chodzi. W sumie trwało to ok. 15-20 minut i nie było uciążliwe. Po wjeździe do Wietnamu przynajmniej literki robią się znajome, jako że Wietnamczycy używają 'naszego' alfabetu.

Autobus zatrzymał się przy wietnamskim Khao San, czyli ulicy Phan Ngu Lao, a właściwie całego kwartału z tanimi hotelikami. My poszliśmy na nogach, na mapie wyglądało, że blisko do jednego z trzech hotelików Madame Cuc (nr 184), w którym zrobiłam internetową rezerwację. Po chwili konsultacji pani w recepcji stwierdziła, że to jednak był ten drugi hotel (127), zamówiła nam taksówkę. Drugi hotel też nie wyglądał jakby się nas spodziewał, wieć lekko wkurzeni pokazaliśmy maila z potwierdzeniem i zażądalismy przewiezienia do tego, który z nami korespondował (187). Na dwóch motorkach (ale niestety jako pasażerowie) wróciliśmy w poprzednie miejsce, gdzie dostaliśmy pokój na...6 piętrze bez windy. A właściwie z windą plecakową, czyli stalową linką z hakiem, która wciągało się na górę plecak. Sam pokój okazał się najlepszy z dotychczasowych, odnowiony, czyściutki, z ładnym widokiem i różową lodóweczką :)

Następnego dnia rano wyruszyliśmy na podbój Sajgonu.
Miasto jest bardzo ruchliwe,wręcz pulsujące życiem. Pełno motorków, młodych ludzi, sklepików, jednym słowem 8% wzrostu PKB widać gołym okiem. Zwiedziliśmy muzeum wojny wietnamskiej, które pokazuje wietnamską wersję historii. Jednym z eksponatów jest słynne zdjęcie dziewczynki poparzonej napalmem. Całość oczywiscie jednostronna, ale przygnebiająca. Zwiedzilismy też Pałac ponownego Zjednoczenia, z którego odlatywał ostatni amerykański helikopter po poddaniu się Sajgonu w 1975 r. Jeden dzień spędziliśmy w dzielnicy chińskiej odwiedzając kilkanaście pagód i świątyń oraz sklepików z dziwnymi specyfikami od maści tygrysiej poczynając na rogu nosorozca i nosorożca i skorupie żółwia kończąc.

Na targu kupilismy resztę prezentów świątecznychdla rodziny, a po długich negocjacjach również drewnianego mah-jong'a do kolekcji gier-w-które-kgramy-w-zimowe-wieczory.

Wietnam pozostawił duzy niedosyt, żalowaliśmy, że nie było więcej czasu na zwiedzanie tego kraju, z pewnością tam wrócimy, żeby zobaczyć czerwone wydmy w Mui Ne, urocze Hoi An, Hanoi i dżonki na na zatoce Ha Long...
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
zwiedzili 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 9 wpisów9 0 komentarzy0 2 zdjęcia2 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
01.12.2007 - 22.12.2007